Koci ekonom, czyli patchwork ślubny pod nadzorem :)

DSC_0029 Dwie bliskie mojemu sercu osoby postanowiły się pobrać, a ja postanowiłam im uszyć w prezencie patchwork. Czasu miałam (a w zasadzie miałam mieć) sporo, decyzja zapadła w połowie lipca. Wybrałam wzór, przygotowałam sobie szablony i wzięłam się za dobieranie materiałów – oczywiście żadna z tych czynności nie mogła się odbyć bez udziału najwyższego autorytetu, czyli Gabryśki 🙂 Jakość zdjęć jest jaka jest, ale nie miałam czasu na wyciąganie aparatu, robiłam wszystkie telefonem.

20140721_150023
20140721_211442
20140820_194541
20140820_201647
20140820_214552

Wszystko wybrane, pokrojone, przyszpilone, czas na szycie. Tak wyglądały pierwsze bloki – stan na 23 sierpnia. Tu zaczął się wyścig z czasem. Państwo młodzi beztrosko ustalili sobie datę ślubu na 15 września, nie biorąc pod uwagę tego, że mogę nie zdążyć wcale a wcale, dziady jedne 😀 Ponieważ na ślub musiałam jechać na koniec Europy zostało mi naprawdę niewiele czasu…

20140823_173730
20140825_154440

Jest ich coraz więcej, zaczyna toto nabierać wyrazu 😉
20140826_212045
20140826_212113

….i jeszcze więcej…
20140828_214722

czas na inspekcję….
20140831_192742

sprawdzamy szczegóły…
20140831_192752

zaakceptowane, można się wyłożyć 🙂
20140831_192807

Koszmar nocy letniej, czyli usuwanie papieru. Patchwork uszyty techniką PP, szyłam już wcześniej bloki na papierze, ale małe. Po wyrwaniu papieru z całego patchworka dwa dni miałam sztywne palce 😛

20140901_214510

20140902_164445

Gotowy top.

20140903_204219

20140903_204236

Czas na kanapkę i jednocześnie moje największe odkrycie.

20140904_085142

Do tej pory robiłam quilt sandwich jak mnie nauczono – podłoga, napięty, przyklejony spód, równo ułożony ocieplacz, potem wierzch, rozprowadzany od środka, co parę cm przypinany agrafkami. Kilka godzin na kolanach, pokłute palce, ból kręgosłupa….. Nie mam w domu miejsca na taką zabawę, a czasu na „wynajęcie” dużego kawałka pustej powierzchni też nie miałam, więc zrobiłam kanapkę na ścianie na klatce schodowej. Zaczynając od góry przykleiłam kawałkami taśmy spód patchworka.

20140904_101131

20140904_101142

Spryskałam całość dość intensywnie klejem w sprayu i przykleiłam kawałek po kawałku, delikatnie rozprowadzając – jak tapetę – ocieplacz

20140904_101852

Ten sam manewr powtórzyłam z warstwą wierzchnią, tylko mniejsze kawałki spryskane klejem, dokładniejsze rozprowadzanie – tu przydaje się pomoc drugiej osoby, bo trzymałam patchwork na głowie, używałam obu rąk, a i tak jeszcze ze dwie by się przydały 🙂

Tadam — mniej niż godzina i kanapka gotowa

20140904_104743

Przymiarka na łóżku przed pikowaniem

20140904_111740
20140904_111748

Teraz największy horror, czyli pikowanie. Gabrysia przyzwyczaiła się do myśli, że to coś biało-czarno-czerwone jest jej wyłączną własnością i nie opuszczała go ani na moment 😀 Oszczędzę cytowania swoich komentarzy, jak zepsuła mi się maszyna (najbliższy serwis o rzut kamieniem ode mnie – w Poznaniu albo Krakowie). Doszłam do wniosku, że skoro i tak nie szyje, to bardziej jej nie zepsuję, więc zabawiłam się w mechanika, rozkręciłam to ustrojstwo, wyciągnęłam z zakamarków złamaną szpilkę, oczyściłam, skręciłam, a potem z duszą na ramieniu włączyłam. Szyła :))) – lepiej niż poprzednio. Jak padła mi drugi raz, nie chciały się podnieść ząbki – to już jak rasowy serwisant się do niej dobrałam, 4 godziny rozpoznawania sposobu działania, rozwiązywanie zagadki skąd jest ten maleńki trzpień, który wypadł na podłogę 8-)……. i naprawione 🙂 Godzinami tłukłam maszyną, lawirując między kocimi łapami. Na szczęście był to etap grupowy Mistrzostw Świata w siatkówce, mecze od 13, oglądałam hurtem 😛

20140904_220007
20140906_183932
20140906_183941
20140906_183953
20140906_184012
20140906_184509
20140906_184525
20140906_184537
20140906_194130
20140908_150325
20140908_150402
20140909_114100
20140909_114129
20140909_175056
20140909_175124
20140909_180028
20140909_180037

Patchwork wypikowany, wymyśliłam wszywkę z cytatem ślubnym. Byłam już tak zmęczona, że najpierw spaliłam flizelinę, kolejną wycięłam za małą, trzecia była super, tylko położyłam ją niewłaściwą stroną i pięknie przykleiła się do tkaniny, przez którą prasowałam :/ ; za czwartym razem się udało …..

20140911_232548

DSC_0032

W nocy z piątku na sobotę o 2.30 skończyłam i poszłam spać. Po długiej, dobrze przespanej nocy 😀 o 5.30 wstałam, bo czas był wyjeżdżać. Zdjęcia gotowego patchworka robiłam na jakiejś stacji benzynowej tuż przed niemiecką granicą. Mam nadzieję, że będzie dobrze służyć i oddawać obdarowanym pokłady dobrych myśli, które w niego włożyłam (ale patetycznie pojechałam na koniec 😀 )

DSC_0029
DSC_0031

no i poduszki – po jednej dla każdego 😛

DSC_0033

DSC_0035

Gabryśka tęskni, łazi po mieszkaniu i miejsca sobie znaleźć nie może, chyba jej uszyję legowisko z serduszkiem 🙂 – jak odpocznę.

Reklamy

4 thoughts on “Koci ekonom, czyli patchwork ślubny pod nadzorem :)

  1. Goska

    Jestem pod ogromnym wrażeniem. Patchwork jest prześliczny. Pikowanie super. Jestem z Ciebie dumna, bardzo. Wszystkiego najlepszego dla Młodej Pary 🙂

    Odpowiedz
  2. Goska

    Wiem, wiem, dlatego jestem z Ciebie taka dumna. I bardzo się cieszę, że dałaś radę i to na czas :-). Brawa na stojąco 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s